Najoryginalniejszy film roku to dzikie dziecko horroru i mrocznej baśni, urodzone w krainie, w której nie sposób odróżnić dnia od nocy, dobra od zła, a człowieka od zwierzęcia. Oniryczny, a przy tym serwujący co chwilę gwałtowne pobudki islandzki „Lamb" to kolejny po „Midsommar.